Zabawa z biletami trwa.
Dzisiejsze zdarzenie przypomniało mi pewną anegdotkę ze studiów, a właściwie dowcip sytuacyjny - bo rzecz się działa naprawdę:
Przychodzi Profesor Kruś (sławny, stara szkoła profesorska, obecnie już nie pracuje) na wykład. Nieco spóźniony - co u niego niezwykłe, bo zawsze przychodził punktualnie, i zawsze miał pełną salę ludzi, wręcz przychodzili ludzie spoza studiów, by go posłuchać, taki dobry był. Wchodzi i mówi:
- Proszę Państwa! Dziś co prawda zaczęliśmy trochę później. Ale za to wcześniej skończymy.
:-)))
I dokładnie o tym pomyślałam, jak dostałam kolejną wersję lotu, od mojego australijskiego kolegi (dzięki Ci, Kangurze !!!). Która dość była podobna do ostatnio proponowanej, w miarę sensownej i w miarę taniej.
Różnice były dwie:
- w nowej wersji lot był tańszy
- i trwał krócej.
:-)))
I jeszcze w dodatku te dwie godziny krócej - to poprawiały godziny wylotu z Wawy: ze środka nocy (brrr) na wczesny ranek, co już da się przeżyć. (Jakby ktoś nie wiedział: do Australii leci się z międzylądowaniami, co najmniej raz, na dobranie paliwa, - zwykle jednak z dwiema przesiadkami.) Końcowy samolot jest ten sam. Na dolocie do niego jest krócej i taniej.
Wygląda na to, że kupię ten bilet.
Proszę trzymać kciuki, bo on "się będzie kupował" dla mnie w Australii.
--------
W tym miejscu podziękuję publicznie i gorąco koledze MS, z Polski, który wczoraj w środku nocy przeczytał o rozterkach na blogu i zadzwonił do mnie (też w środku nocy) i krok po kroku pokazał jak założyć rezerwację na lot i że można przelewem, a nie żadną kartą płatniczą (kartą nie należy, bo jest dłużej, zainteresowanym mogę wyjaśnić czemu).
Ja wcześniej widziałam ten serwis i próbowałam, ale nie umiałam go użyć. Te 15 minut rozmowy kluczowo poprawiło moje umiejętności czytania lotów on line. Teraz to już po prostu umiem. Teraz jak widzę 3 etapowy bilet, to umiem go przeczytać, widzę godziny i widzę przesiadki - zwykle w czasie lotu data zmienia się o dobę lub dwie i jeszcze dochodzą przesunięcia czasowe, dlatego czytanie biletu oczywiste nie jest. Niezła krzyżówka.... Widzę. Umiem. I w australijskim bilecie też dzięki temu już umiem se sama zobaczyć co ważne, a nie pytam się o wszystko, jak dziecko we mgle. Bardzo, bardzo dziękuję!
Przy okazji - dorwałam tą naszą znikniętą niezłą rezerwację, bo o 4 rano pojawiła się znów, ostatnie miejsce, i ją przyskrzyniłam. Ten australijski bilet jest jeszcze lepszy, więc ją pewnie zwolnię. Na razie trzymam, nic mnie to nie kosztuje. Ale dzięki Tobie wreszcie umiem się w tych biletach obsłużyć.
-------
Gry strategiczne komputerowe to pikuś przy kupowaniu biletów z podwójną przesiadką. Rezerwacje biletów sprawiają, że oferty lotów on line się potrafią zmienić w minutę - bo znikają i pojawiają się ( zwolnione z rezerwacji) nowe opcje. Dla każdego z trzech etapów lotu to się dzieje. I jeszcze nie każde biuro "widzi" tych samych przewoźników - bo mogą nie mieć podpisanej jakiejś umowy partnerskiej. Niezły jazz. Loty po Europie, jedno czy dwuetapowe - to teraz będzie dla mnie - jak kichnąć.
Trzymajcie kciuki za bilet. Od dwu dni nic nie robię tylko bilet i bilet, i chyba nareszcie będzie.
Dzisiejsze zdarzenie przypomniało mi pewną anegdotkę ze studiów, a właściwie dowcip sytuacyjny - bo rzecz się działa naprawdę:
Przychodzi Profesor Kruś (sławny, stara szkoła profesorska, obecnie już nie pracuje) na wykład. Nieco spóźniony - co u niego niezwykłe, bo zawsze przychodził punktualnie, i zawsze miał pełną salę ludzi, wręcz przychodzili ludzie spoza studiów, by go posłuchać, taki dobry był. Wchodzi i mówi:
- Proszę Państwa! Dziś co prawda zaczęliśmy trochę później. Ale za to wcześniej skończymy.
:-)))
I dokładnie o tym pomyślałam, jak dostałam kolejną wersję lotu, od mojego australijskiego kolegi (dzięki Ci, Kangurze !!!). Która dość była podobna do ostatnio proponowanej, w miarę sensownej i w miarę taniej.
Różnice były dwie:
- w nowej wersji lot był tańszy
- i trwał krócej.
:-)))
I jeszcze w dodatku te dwie godziny krócej - to poprawiały godziny wylotu z Wawy: ze środka nocy (brrr) na wczesny ranek, co już da się przeżyć. (Jakby ktoś nie wiedział: do Australii leci się z międzylądowaniami, co najmniej raz, na dobranie paliwa, - zwykle jednak z dwiema przesiadkami.) Końcowy samolot jest ten sam. Na dolocie do niego jest krócej i taniej.
Wygląda na to, że kupię ten bilet.
Proszę trzymać kciuki, bo on "się będzie kupował" dla mnie w Australii.
--------
W tym miejscu podziękuję publicznie i gorąco koledze MS, z Polski, który wczoraj w środku nocy przeczytał o rozterkach na blogu i zadzwonił do mnie (też w środku nocy) i krok po kroku pokazał jak założyć rezerwację na lot i że można przelewem, a nie żadną kartą płatniczą (kartą nie należy, bo jest dłużej, zainteresowanym mogę wyjaśnić czemu).
Ja wcześniej widziałam ten serwis i próbowałam, ale nie umiałam go użyć. Te 15 minut rozmowy kluczowo poprawiło moje umiejętności czytania lotów on line. Teraz to już po prostu umiem. Teraz jak widzę 3 etapowy bilet, to umiem go przeczytać, widzę godziny i widzę przesiadki - zwykle w czasie lotu data zmienia się o dobę lub dwie i jeszcze dochodzą przesunięcia czasowe, dlatego czytanie biletu oczywiste nie jest. Niezła krzyżówka.... Widzę. Umiem. I w australijskim bilecie też dzięki temu już umiem se sama zobaczyć co ważne, a nie pytam się o wszystko, jak dziecko we mgle. Bardzo, bardzo dziękuję!
Przy okazji - dorwałam tą naszą znikniętą niezłą rezerwację, bo o 4 rano pojawiła się znów, ostatnie miejsce, i ją przyskrzyniłam. Ten australijski bilet jest jeszcze lepszy, więc ją pewnie zwolnię. Na razie trzymam, nic mnie to nie kosztuje. Ale dzięki Tobie wreszcie umiem się w tych biletach obsłużyć.
-------
Gry strategiczne komputerowe to pikuś przy kupowaniu biletów z podwójną przesiadką. Rezerwacje biletów sprawiają, że oferty lotów on line się potrafią zmienić w minutę - bo znikają i pojawiają się ( zwolnione z rezerwacji) nowe opcje. Dla każdego z trzech etapów lotu to się dzieje. I jeszcze nie każde biuro "widzi" tych samych przewoźników - bo mogą nie mieć podpisanej jakiejś umowy partnerskiej. Niezły jazz. Loty po Europie, jedno czy dwuetapowe - to teraz będzie dla mnie - jak kichnąć.
Trzymajcie kciuki za bilet. Od dwu dni nic nie robię tylko bilet i bilet, i chyba nareszcie będzie.


