---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wznowiłam pisanie Ciekawej Medycyny, popularno-naukowego bloga. Zapraszam, fajny jest. Wiem, bo sama go napisałam. TUTAJ link.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejzery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gejzery. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2013

termal park

Ciepla woda kojarzyla mi sie z wanna, odpoczynkiem, kapiela w piance i drinkiem z palemka. Albo chociaz duzym kubkiem aromatycznej heraty, ksiazka i godzina spokoju.

Szukam cieplej wody do plywania, by w niej odpoczywac. Plywac nie marznac. A naturalnej, bo lubie duzo wody i dlugie dystanse, plywanie od brzegudo brzegu basenu przez godzine mnie nudzi. Ten sam dystans w jeziorze mnie nie nudzi, tylko mi zwykle zimno.

Nigdy nie kojarzylam cieplych zrodel z niebezpieczenstwem.

A teraz opowiem Wam historie o wiezniach.

Wezniowie mieli jedzenie i mieszkanie, ale mieli ciepla wode. Wymyslili wiec ze sobie wypiora ubrania w cieplej wodzie w naturalnym gejzerze, bo to milo jak jest ciepla woda.
Mydlo, proszek do prania, albo soda zmniejszaja napiecie powierzchniowe, i jak sie toto wrzuci do gejzera, to to zmienia warunki w gejzerze i latwiej takiej wodzie wyleciec pod cisnieniem - gejzer lepiej strzela. Jeziorko, w ktorym wiezniowe prali, okazalo sie czyms w rodzaju gejzera. Jak strzelilo, to wywalilo nie tylko wode, ale i skaly na ktorych stali. Z wiezniow nie bylo co zbierac. A krater po gejzerze jest po dzis dzien, bo to bylo stosunkowo niedawno.

Druga sprawa - osady soli. To, co widzicie na pierwszym zdjeciu za moimi plecami to plyta solna, i nie wolno na nia wchodzic, jest ogrodzona - bo moze sie zalamac i sie wleci do jeziora. To niebieskawe po prawej. Z mglami. Duze jezioro i duzo mgiel - bo ma ponad 70 stopni Celsjusza. Raczej sie nie przezyje takiej kapieli.

I ta wiedza znacznie ostudzila moj zapal zwiedznia terenow geotermanych na dziko, na wlasna reke. Bo terenow z ciepla woda jest tu kupe, poogradzali najfajniesze, ale co i raz mozna zobaczyc jak z kolejnych kszakow unosi sie slup pary. Sporo jest malych gejzerkow, bulgotkow i oczek.

Naturalna kuchnia maoryska przewiduje gotowanie geotermalne - w woreczku na sznurku wrzuconym do gejzera. Byle bez mydla....

Czesc wod smierdzi zgnilym jajem - generalnie Rotorua smierdzi zgnilym jajem, nawet kratki rynsztokowe paruja i smierdza. Nie wszystkie, ale niektore tak i generalnie capi. Taupo nie smierdzi, nie kazda woda tu smierdzi. Czasem smierdzi troche inaczej niz zgnile jajo, ale chemia. Czasem jest tylko ciepla i czysta. A czasem - jak uswiadomil mnie kierowca autobu turystycznego - czasem ciepla, ale nie goraca woda zawiera amebe, ktora, jesli sie poplywa z zanurzona glowa, lubi wjesc do nosa i dalej do mozgu i zrobic zapalenie mozgu. To jest prawdopodobne z medycznego punktu widzenia. Wiec o ile w Nowej Zelandi nie ma zwierzat, ktore cie zabija - nie ma, to w Australii jest niebezpiecznie, bo tu wszystko gryzie i truje - o tyle zabic moga cie wody termalne. Jesli sie jest malo ostroznym.

Mnie osobiscie najbardziej martwi niespodziewane zapadniecie gruntu. Nabralam szacunku. Trzeba patrzec po czym sie lazi, a jakby sie komus zachcialo myc gdzies na dziko, to pod zadnym pozorem w jeziorku. W misce i wode z mydlinami wylac w duzej odleglosci od jeziorka, bo bedzie bum.
W rejonie geotermalnym nawet palic papiorosy zabronili - bo tu duzo wyziewow i sadow co sa latwo palne. To zolte na drugim zdjeciu to siarka.

Zrobilam w Nowej Zelandii ponad 3 tysiace zdjec. Wrzucam po kilka nawazniejszych. Nie mam sily tego obrabiac na biezaco, ale niedlugo bede w domu - to bede z kotem na kolanach (dla rogrzewki) grzebac i selekcjonowac. W Nowej Zelandi to wolalam zamiast siedziec przy kompie - to tylko zrzucic zdjecia zeby miec miejsce na karcie w fotoaparacie i poleciec zrobic kolejne. I kolejne i kolejne. Ale po pare zdjec macie, taz zebymiec ogolne pojecie.





niedziela, 20 stycznia 2013

Goraco dzisiaj, nie?

- Goraco dzisiaj, nie? - powiedzial kierowca turysycznego autobusu, wachlujac sie reka i ociekajac potem, dodatkowo uchylil drzwi w czasie jazdy, zeby przewietrzyc.

Coz.... On sie pocil a ja siedzialam w dlugich spodniach i z polarem narzuconym na plecki. Bylo jakies 25 stopni. Moze ze 28. Tylko ze ja dwa dni wczesniej przyjachalam z Sydeny, gdzie bylo 38.... Mi bylo - no, nie zimno, ale tak wlasnie przyjemnie akurat. A dziewczyna co przyjechala z przyrownikowej czesci Australii to chodzila w swetrach i bylo jej zimno. He he. A Nowozelandczycy skarzyli sie na upal i ociekali potem.















sobota, 19 stycznia 2013

Jak zrobić turystę w trąbę.



Pytanie do radia Erewań
- kochane radio, czy to prawda że gejzer książęcy w Nowej Zelandii wystrzela raz dziennie, codziennie, dokładnie o 10.15?
(Gejzer książęcy to wielka lokalna atrakcja, pojechałam na wycieczkę do niego, słono za to płacąc).

- Oczywiście. A dokładniej to o 10.15 zaczyna się prelekcja pana z obsługi, który przychodzi na nią z małym, WORECZKIEM w ręku, wypełnionym nie wiadomo czym. Około 10.20 pan wsypuje zawartość woreczka do gejzera, a kilkadziesiąt sekund później gejzer zaczyna się pienić, strzelać, latać coraz wyżej, aż wreszcie słup wody z gejzera osiąga naprawdę imponującą wysokość. Tak, że wybuch gejzera jest gwarantowany. Jakby jakaś duża wycieczka miała się spóźnić, to zawsze pan z obsługi może prelekcję troszeczkę przeciągnąć, ale wybuch będzie na pewno.

Tak, nie zmyślam, widziałam na własne oczy – publicznie i otwarcie nasypał z woreczka.

Taka wielka lokalna atrakcja, bo codziennie wystrzela! Ręce mi opadły.


Żenujące.


Dobrze że wycieczka była połączona ze zwiedzaniem Wai-O-Tapu, czyli parku ze zjawiskami termalnymi: gejzery wodne i błotne, jeziorka z wrzącą i z ciepłą wodą, porośnięte kolorowymi glonami, i ciepła rzeczka. Tu już bawiłam się świetnie. Ale gejzer… Bosz…. No, litości…

Zdjecia:

jezioro cieple, z glonami o slicznej pomaranczowej barwie


goracy strumy (patrz: para woda)

 Jezioro Rotorua (ta sama nazwa co miasteczo i co port lotniczy, miedzynarodowy mimo ze malutki)

Rzeka w Taupo, niedaleko od Rotorua.. To biale to nie wapien. Te skaly to pumeks. Wulkaniczny. Powaznie.

Cieple jeziorko w parku termalnym w Rotorua. Widac mgle nad woda.