---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wznowiłam pisanie Ciekawej Medycyny, popularno-naukowego bloga. Zapraszam, fajny jest. Wiem, bo sama go napisałam. TUTAJ link.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 5 maja 2013

Piosenki o kocie

Jak się kliknie na tytuł to zwykle można odsłuchać.

Podziękowania dla Ewy, Inguny i Agry za dostarczenie tekstów

W moim magicznym domu 
Hanna Banaszak - "Przedstawię Ci Macieja kota, fascynujący z niego facet, całymi dniami tkwi w fotelu i lekceważy każdą pracę, lecz niewątpliwą ma zaletę gdy spływa wieczór granatowy: on słodko mruczy wprost do ucha najbardziej senne bossanovy."  Uwaga, wersja druga, gdzie spadają kapcie tutaj

Tańczące Eurydyki
"...Rzeka śpiewa pod mostami,
tańczy krzywy cień latarni,
o rozwarte drzwi kawiarni
grzbiet ociera czarny kot." i

"...a wiatr tańczy ulicami,
wiatr kołuje jak pijany,
mgły rozwiały się jak przędza,
został tylko (został tylko) czarny kot".

Listonosz Pat (Pat i Kot,  dobranocna)

Czarny kot Okudżawy i w wykonaniu Sławy Przybylskiej, (to ta sama piosenka).

Czarny kot Alibabki

Blues czwarta rano
Martyna Jakubowicz - "zakochany sam w sobie księżyc do niego modli się kot"

Gadu gadu nocą
Ludzkie gadanie - Rodowicz: "..gdzie kot w rękawiczkach czeka na mysz..


Ciotka Matylda 
Ballada o ciotce Matyldzie - Grupa pod Budą: "..ciotka Matylda cała w papilotach ma rozpieszczonego kota", "..ciotka Matylda ma koronę z papilotów i pod pachą taszczy kota, przecież biedak nie mógł zostać całkiem sam..."
 
Zły niż

Wolna Grupa Bukowina: - "Jumbo jet opóźnił lot, myszy dziś nie złowił kot..."

Gdy mnie kochać przestaniesz to powiedz -
w połowie "a pod stołem kot się łasi"

W marcu nad ranem -
w refrenie: "na oknie głowa kota, jak wielka furażerka, pilnie słucha, co dzieje się w sieni"

Malutkie żuczki kocha Bóg - i tu nie mam you tooba, ale mogę wrzucić własny dźwięk, ino, że nie umiem wrzucać dźwięku.
"malutkie koty kocha Bóg, od zguby chroni je. A jeśli koty kocha Bóg, to kocha także mnie"

Nieśmiertelny Wlazł kotek

sobota, 4 maja 2013

Nie da rady, oba samce


Ale jaja były z wtyczką....

Spsuła mi się wtyczka do kosiarki. Postanowiłam zreperować. Kupiłam wtyczkę.

Odsłona 1
Przyniosłam wtyczkę na działkę. Okazało się że nie wystarczy śrubokręt, trzeba mieć specjalnym śrubokręt z wąskim wejściem, bo śrubki są zagłębione w plastykowych dołkach. Wąskich. Zabrałam wtyczkę do domu.

Odsłona 2
Znalazłam śrubokręt, odkręciłam śrubki. Poszłam na działkę. Zapomniałam wtyczki.

Odsłona 3.
Przyniosłam wtyczkę na działkę. Zgubiłam główną śrubkę do wtyczki

Odsłona 4
Chrzanić śrubkę, ona i tak idzie na wcisku, może znajdę, a może obkleję wtyczkę. Skręcam jak jest.
Skręciłam. Namęczyłam się, dokręcałam, pilnowałam. Skręciłam. Pomyślałam, że wyprobuję, czy działa zanim będę sklejać. Biorę ci ja wtyczkę w łapki - i .... ojoj... Nie pasuje. Jak w dowcipie "nie da rady, oba samce". Tylko to były samiczki. Obie wtyczki były bezbolcowe, nie miałam czego wetknąć w kontakt. Cuś pięknego. Ja się nie pokapowałam, gościu co sprzedawał też nie, ani rodzony ojciec, co mi śrubokręt pomógł znaleźć. Nikogo nie tknęło.

Odsłona 5
Dziś wybrałam się na giełdę komputerową. Przypomniało mi się, że zlikwidowali sklep elektroniczny koło mnie. Nabyłam drogą kupna kabel zasilacza za 5 złociszy. Taki kabel co miał dużo amperów. W domu, jak się potem okazało mam jeszcze dwa takie kable, tak podjrzewałam, ale miałam giełdę po drodze, a dom nie, a bardzo chciałam zakończyć akcję "wtyczka". Nabyłam też kawałek rurki termokurczliwej, za pół złocisza (stargowałam z kompletu za 4 zł do jednej sztuki). W domu też była... Ale bardzo, bardzo chciałam skończyć akcję "wtyczka". A lokalnie nie po drodze mi do domu było.
Obciachałam co trzeba, zaczęłam skręcać. Przypomniałam sobie, żeby nawlec rurkę termokurczliwą. Bo potem nie przejdzie przez wtyczkę. Nawlokłam. Skręciłam. Zaizolowałam.
Odpaliłam próbnie. DZIAŁA. Good.
Naciągnęłam i obkurczyłam rurkę termokurczliwą.

Gotowe.

Już pierwsze koszenie w tym roku za mną.
A z wtyczki samiczki i jednego ze zbędnych kabli zrobię przedłużacz, jak znajdę śrubkę.

Odsłona 6
Wieczorem znalazłam śrubkę. Leżała na biurku.


Ileż taka działka dostarcza radości.


----
Na osłodę życia: piosenka o ciotce Matyldzie co ma rozpieszczonego kota (takie są najlepsze)
proszę, posłuchać można TUTAJ
(Jak ktoś zna coś o kocie to niech pisze jaka piosenka i gdzie w niej kot. Najlepiej dodać jeszcze linka do muzyki. Kolekcjonuję koty, zwłaszcza czarne.)

piątek, 3 maja 2013

Gdy mnie kochać przestaniesz to powiedz.

Koleżanka podrzuciła mi pomysł z piosenkami o kocie. Tak, popieram i chcę.

Nieśmiertelny Wlazł kotek

Gdy mnie kochać przestaniesz to powiedz -
w połowie "a pod stołem kot się łasi"

W marcu nad ranem -
w refrenie: "na oknie głowa kota, jak wielka furażerka, pilnie słucha, co dzieje się w sieni"

Malutkie żuczki kocha Bóg - i tu nie mam you tooba, ale mogę wrzucić własny dźwięk, ino, że nie umiem wrzucać dźwięku.
"malutkie koty kocha Bóg, od zguby chroni je. A jeśli koty kocha Bóg, to kocha także mnie"





czwartek, 2 maja 2013

Ślady bobrów na rubieży



Spędziliśmy  z kotem parę miłych choć zimnych dni na rubieży. Woda rozlana szeroka i wysoka. Bobry żerują w nowych miejscach. Kot polował, 3 myszy, 2 ptaki (jednego udało się uratować i wypuścić) i jeden kleszcz. Kiciunia złapał kleszcza, bo zapomniałam go zakroplić przeciwko. Mi było zimno i głównie siedziałam przy piecu, a ponadto na rubieży w tej chwili trwają prace stolarskie. Pył z mebli skutecznie zaostrza mi alergię, właściwie już teraz, przed pyleniem traw jestem opuchnięta, kichająca i świszcząca. Co chyba skutecznie mnie pozbawi na jakiś czas wyjazdów na te rubieże (te konkretne). Czas na iść na etat, kurcze. A jak mi się nie chce... O jak strasznie.... Po tej wolności z pracą na umowę o dzieło. Ale było dobrze, ale się skończyło. Auu, auuu. Etat. Bosz... Toć kula u nogi. Ale może będzie jakiś argument, żeby wyjść z domu do ludzi. Kot miły, ale to trochę mało.

Na zdjęciach ślady żerowania bobrów.



wtorek, 30 kwietnia 2013

"Do pracy na piechotę, ale to z lenistwa"

- Chodzę do pracy na piechotę - powiedziała moja koleżanka. A gdy wyraziłam swoje poparcie i podziw, powiedziała:
- To z lenistwa.
Tak, też wytrzeszczyłam oczy. Okazuje się, że żeby zdążyć na 8 rano musiałaby wstać na autobus, który jest 7.10. I jeszcze do niego dojść. Następnym, 7.40 to by się spóźniła. A autobus jedzie wielką pętlą. Tymczasem wychodząc o 7.30 zdąży spokojnym spacerkiem. A jak to dobrze dla zdrowia.

I takie to lenistwo. Daj Boże takich leni.

Zdjęć nie będzie, bo odmrażam sobie tyłek na rubieży, i zasięg tu odmawia współpracy z obrazkami. A ślady bobrów mam obfotografowane.

środa, 24 kwietnia 2013

A to jest NOWA ZELANDIA

Południk dał mi termin. Będzie drugi i ostatni mój pokaz slajdów z wyprawy. Tym razem pokażę Nową Zelandię.
Posty z okresu gdy tam byłam znajdziecie w prawym górnym rogu, w etykietkach jako Nowa Zelandia.



 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Króliczki drożdżowe.

Jeszcze jedna reminescencja ze świąt. Króliczki drożdżowe robiły za ozdobę stołu i ozdobę święconki.


Nożyczkami nacina się uszka. Uszka w czasie pieczenia się zbrązowiają, więc są podkreślone. 
Ciasto drożdżowe, takie trochę w stronę kruchego, żeby za bardzo nie rosły. Śliczne, prawda?



Na specjalne życzenie Inguny podaję przepis

Składniki


2,5 do 3 filiżanek mąki ogólnowojskowej
2 łyżki cukru
Pół paczki drożdży
Łyżeczka soli
Filiżanka śmietanki
¼ filiżanki wody
2 łyżki masła
1 jajko



Rozpuścić masło, ze śmietanką i wodą, w cieple, ale nie gotować. Ostudzić, dodać resztę składników. Wrzucić do mieszadła do ciast (hi hi, ja gniotłam w ręku), jak za gęste dodać wody.

Podzielić na 16 równych części, kulistych.
Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wyciąć uszy nożyczkami.
Możesz użyć rodzynek jako oczu, ja robiłam dołki patyczkiem do pieczenia przed pieczeniem

200° (C) przez 10 minut. U mnie było 20 minut zanim się zezłociły.

Smacznego.